Dziki mają wielu obrońców. A co z ludźmi, których atakują?
Dodano:
Siłą rzeczy II Nie wiadomo, kogo Robert Biedroń nie lubi bardziej – dzieci czy sióstr zakonnych, bo że bardzo lubi dziki, wynika z jego niedawnego wpisu aż nadto wyraźnie. A wpis to taki: „Zakonnice zamknęły dzika na placu zabaw, oczekując na jego egzekucję, którą ostatecznie przeprowadziły warszawskie służby. Tak właśnie wygląda »miłosierdzie wobec stworzeń Bożych«”.
Dzikie dziki pojawiają się coraz częściej w coraz większej liczbie polskich miast i miasteczek. Niszczą ludziom, co popadnie, zdarzają się też ataki na ludzi, jak choćby ten z początku kwietnia tego roku, gdy w poniedziałek wielkanocny dzik zaatakował mężczyznę w środku wielkiej warszawskiej dzielnicy mieszkalnej Bemowo. Zwierzę rzuciło się na przypadkowego przychodnia i tak go poturbowało, że jego szarpana rana łydki wymagała interwencji lekarskiej. W zeszłym, czyli w 2025 r. – cytuję za portalem tvn24.pl, „dziki w samej Warszawie zaatakowały 120 osób”. Na youtube.pl nietrudno znaleźć filmiki z ich ataków na ludzi – choćby te z plaży w Karwii i osiedla mieszkaniowego w Zabrzu.
Źródło:
DoRzeczy.pl